#2 miliardy/ wydajmy je mądrze

Opowiedz nam swoją historię. Opisz poszukiwania
pierwszej pracy, staże, problemy z Urzędami Pracy czy
zakładaniem własnej firmy. Polska w ciągu dwóch lat
wyda na walkę z bezrobociem wśród młodych #2miliardy złotych z funduszy unijnych. Mamy nadzieję, że Twoje doświadczenie i pomysły pomogą wydać je mądrze.

Sytuacja w liczbach:

Opowiedz nam swoją historię. Opisz poszukiwania pierwszej pracy, staże, przygody z Urzędami Pracy, zakładanie własnej firmy. Polska w ciągu dwóch lat wyda na walkę z bezrobociem #2miliardy złotych z funduszy unijnych. Twoje doświadczenie i pomysły pomogą wydać je mądrze.

Polaków w wieku 18-24 lat zamierza szukać pracy za granicą lub już podejmuje takie starania.

Polaków w wieku 25 - 34 lat pracowało już za granicą.

1,5

miliarda złotych chce wydać rząd w 2014 roku na walkę z bezrobociem wśród młodych

O nas

Hand over keyboard

Jedna trzecia Polaków przed trzydziestką nie ma pracy. W innych państwach Unii Europejskiej jest jeszcze gorzej. Walka z bezrobociem stała się jednym z najpoważniejszych problemów naszego kontynentu.

W 2014 i 2015 roku Polska wyda na walkę z bezrobociem dwa miliardy złotych z funduszy unijnych. Jak je wydać? Wspierać przedsiębiorczość? Organizować szkolenia? #2miliardy to projekt, który ma zmienić sposób myślenia o walce z bezrobociem. Jesteśmy w różnym wieku, mamy różne poglądy, doświadczenia, zawody. Wierzymy, że Polska potrzebuje rzeczowej dyskusji o sposobie tworzenia miejsc pracy. Chcemy zaangażować w to wszystkich, których to dotyczy – studentów i absolwentów, przedsiębiorców i pracujących na zlecenie, szukających zatrudnienia samodzielnie i tych zgłaszających się do Urzędów Pracy, osób zakładających własną firmę i samych pracodawców. Podzielcie się z nami swoim doświadczeniem i pomysłami. Razem możemy sensownie wydać #2miliardy.

Galeria

Twoim zdaniem

Podziel się z nami swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Opowiedz o poszukiwaniu pracy, przejściach z Urzędem Pracy, zakładaniu własnej firmy. Daj nam swój pomysł na wydanie #2miliardów. Nagraj film i wyślij go na 2dwamiliardy@gmail.com.

Bezro­bocie i przedsięb­iorczość wśród Polaków w trzech aktach

Jednym z najbardziej palących problemów społecznych w Polsce jest wysokie bezrobocie oraz problem zatrudnienia osób młodych. Najlepsi polscy specjaliści wyjeżdżają za granicę, ponieważ tam stawki są dużo wyższe niż krajowe, zaś w kraju młodzi zostają wiecznymi stażystami o bardzo niskich pensjach, a nepotyzm szerzy się w najlepsze. Opis ten nie przypomina kraju rozwijającego się, ale kraju, który niebezpiecznie cofa się do poprzedniej epoki. Co jest za to odpowiedzialne i jak temu zaradzić? Problem jest złożony i wdrożenie planu-leku na tę chorobę może zająć wiele czasu. Diagnoza będzie trudna, ale da się wyróżnić trzy podstawowe obszary, w których jest najwięcej do zrobienia.

AKT 1: Edukacja


To tu zaczynają się największe problemy każdego kraju i jednocześnie kształtuje się największa potęga. Dostęp i jakość edukacji buduje bądź rujnuje wszystkie kraje. W Polsce od ponad dekady obserwujemy jak jakość edukacji gwałtownie spada. Kilkanaście lat temu można było usłyszeć uszczypliwe dowcipy o stanie wiedzy mieszkańców USA i komentarze, że przeciętny Polak po maturze potrafiłby skończyć niejedne studia w Stanach. Teraz tych złośliwości jest znacznie mniej. Dlaczego? Jesteśmy świadomi jak małą wiedzę posiadają ludzie młodzi, edukujący się na poziomie podstawowym i średnim. Programy internetowe takie jak MaturaToBzdura pokazują jak niewiele wie przeciętny obywatel naszego kraju – pytani na ulicy przechodnie nie potrafią wskazać kto był pierwszym prezydentem Polski, ilu posłów czy senatorów zasiada w Sejmie czy Senacie, nie potrafią wskazać poprawnie krajów Europejskich czy poprawnie obliczyć prostych działań matematycznych (standardem jest obliczanie błędnego wyniku z równania 2+2x2=?).

To nie jedyny problem - wprowadzenie wzorem Francuskim edukacji 6+3+3 było utworzenie gimnazjów. Nie spotkałem się prywatnie jeszcze z opinią, że gimnazja są dobrym pomysłem. Słuchać przede wszystkim dwa zarzuty - pierwszy, że jest to ośrodek, gdzie młodzież uczy się wcześniej pić i palić, drugi zaś, że drastycznie obniża jakość edukacji. Dlaczego? Wcześniej przerabiało się materiał w 8 klasach, następnie szło do zasadniczej szkoły zawodowej lub liceum ogólnokształcącego i tam wybierało profil i realizowało się go w 4, 4,5 lub 5 lat. Czas ten wystarczył, by odpowiednio przygotować do matury, a uczniów szkół zawodowych odpowiednio przygotować na rynek pracy. Obecnie przez 3 lata gimnazjum powtarza się materiał, który był w szkołach podstawowych, a w 3 lata liceum trzeba powtórzyć materiał z gimnazjum i przygotować ucznia do matury. Efektem takiej edukacji jest to, że wielu uczniów nigdy nie doszło z materiałem do I Wojny Światowej więc mamy szereg młodych ludzi, którzy kompletnie nie znają historii najnowszej własnego państwa(!).

Jednak problemy nie kończą się na edukacji powszechnej. Szkolnictwo wyższe ma swoje, coraz poważniejsze problemy. Ponad 400 szkół wyższych w całym kraju, oferujących uzyskanie tytułu magistra, niż demograficzny i migracje spowodowały, że student stał się klientem, który płaci, więc aby go nie stracić pobłaża mu się. W efekcie studenci płacą aby w 5 lat uzyskać stopień magistra, który to stopień nijak nie przekłada się na ich stan wiedzy, a już na pewno nie na umiejętności na rynku pracy. Około 25% studentów studiuje kierunki pedagogiczne. Jak na kraj o bardzo niskim poziomie urodzin, a dodatkowo narażony na ciągłe opuszczanie kraju przez obywateli, studiowanie tego kierunku wydaje się zaskakujące. Podobny problem dotyczy kolejnych 25%, którzy studiują kierunki związane z zarządzaniem. Najczęstszym argumentem w tym przypadku jest, że wszyscy chcieliby zarządzać tylko nie będzie kim. To akurat jest nietrafione bowiem kierunek zarządzanie pochodzi od anglosaskich kierunków Business Management, które to polskie odpowiedniki z racji profilu należałoby tłumaczyć jako Kierowanie Biznesem. Zatem może być to zarządzanie grupą ludzi, ale może być też zarządzanie projektem, prowadzenie negocjacji, poszukiwanie inwestora czy tworzenie popularnych ostatnimi czasu start-up'ów. Problem w tym, że w większości są to studenci prywatnych uczelni takich jak Wyższa Szkoła Ekologii i Zarządzania w Warszawie (wszystkie wydziały tej uczelni otrzymały najniższą kategorię C potencjału jednostek naukowych Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego) czy Instytut Rozwoju Biznesu sp. z o.o. (również kategoria C i co ciekawe nie jest to jednostka naukowa tylko prywatna firma z ograniczoną odpowiedzialnością). Studenci wykształceni w kierunkach biznesowych po takich uczelniach mają bardzo małe szanse na odniesienie sukcesu na rynku pracy i jednocześnie przyczyniają się do obniżenia wartości tytułu magistra.

Nie trzeba jednak reformować całej edukacji - wystarczy zmienić dwie najważniejsze rzeczy. Pierwszą jest zmiana wizerunku uczniów i absolwentów zasadniczych szkół zawodowych, bowiem to oni są specjalistami w swoich dziedzinach. Jeśli uda się zachęcić młodzież do pobierania nauk w szkołach zawodowych bez zbędnego społecznego piętnowania, sytuacja młodych może się poprawić. Dobry specjalista może ukończyć dodatkowe kursy, założyć własną działalność gospodarczą i dać zatrudnienie innym. Drugą rzeczą jest restrukturyzacja szkolnictwa wyższego. Nie trzeba studiować aż 5 lat aby być w czymś dobrym. Poziom licencjata lub inżyniera powinien być wystarczającym dowodem umiejętności na rynku pracy, magister zaś jedynie dodatkowym potwierdzeniem i otwarciem drogi do kariery naukowej. Wiąże się z tym konieczność ograniczenia liczby prywatnych uczelni. Jednym z pomysłów jest karanie grzywną uczelni o słabych wynikach. Powoduje to dodatkową motywacje i zniechęca do zakładania szkół jako krótkotrwałego źródła dochodów. To pozwoli oczyścić nieco rynek i w przyszłości podnieść jakość kształcenia w szkołach wyższych.

Dlaczego tak? Ponieważ koniec aktu I jest wstępem do aktu II, mianowicie wyceny absolwentów szkół wyższych i ich płac. Wieczni stażyści są w trudnej sytuacji, ponieważ już teraz blisko 40 proc. młodych osób ma wykształcenie wyższe mimo, że przytłaczając większość nigdy nie powinna znaleźć się w murach uczelni. Do 2020 roku odsetek ten ma wynieść 45 proc. Brutalną zasadą wolnego rynku jest to, że towar lub usługa jest warta tyle, ile rynek chce za nią zapłacić. Jeśli stażysta wycenia swoją wartość na więcej niż pracodawca chce zapłacić to może się takiej osoby pozbyć ponieważ zawsze znajdzie absolwenta uczelni, który będzie skłonny podjąć się pracy za mniejszą kwotę, a coraz częściej za darmo.

Kontakt

Fundacja Energia dla Europy
ul. Chocimska 31 m. 15
00-791 Warszawa
adres do korespondencji:
ul. Flory 5 m. 2
00-586 Warszawa

22 6463536

fede@fede.org.pl

Newsletter

Formularz